...Olczyka za pomysl z tym filmem. Normalnie śmigam z aparatem i pstrykam słit focie jak jakas debilka. MASAKRA!!!
Czy ona naprawde ma 28 lat? - zdaje się zastanawiac mój ślubny, który notabene postanowił oświetlic całą dzielnię i wlazł na balkon sie opalac, wystawiajac swoj bielusi tors na sonce. HAHAHAHA.
Fota - coś, co się nie zakwalifikowało do filmika, bo głupie, ale tutaj mozna dać! =D
Szanowne panie i panowie (których tu nie ma) - chciałabym Wam ogłosić, że...
POLACY ZDOBYLI BRĄZOWY MEDAL W ROZGYWKACH LIGI ŚWIATOWEJ! < 3
dzisiejszy mecz - poezja!
dzisiaj królem był Jarosz. :D zaraz za nim Kurek, no brawo panowie. ;]
możliwe, że Bartek dziś dostanie nagrodę dla najlepiej punktującego gracza w finale. :) bardzo bym chciała widzieć jeszcze jakiegoś polaka z indywidualną nagrodą. :)
uf, uf.^^ dużo nie piszę, bo miotają mną emocje.^^ w każdym razie - bardzo pięknie dziękuję! < 3
Wyobraźcie sobie...... tyle dni deszczowych,nudy, niemalże człowiek mógł złapać deprechę i nagle wszystko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki wczoraj się odmieniło,w sumie to już przedwczoraj heehheheeh xD Brzmi z deka jak wstęp do jakiejś łzawiej historyjki,ale nieee:D Mam tyle wam do opowiedzenia,że nie wiem od czego zacząć:D
Początek głupawki datuje się jako środa: 6 lipca, w czasie meczu Skry z Bułgarią, Liga Światowa i te sprawy. Tyle emocji,nerwów,Gunia, wie ock^^ Przy okazji gratuluje naszym Orłom wygrania meczu!!! Należało się!! :D
Szkoda tylko Zibiego i dzisiejszego meczu,tzn. czwartkowego,ale cóż....oby lepiej nam poszło następnym razem.
Wracając do tematu: później nastąpiło coś na styl "banii u Cygana', co miało swój przejaw śpiewaniu disco polo(Viva rlz^^), tańcu,ogólnym adhd, najbardziej uwidaczniającym się w nogach i rękach:DD Co więcej udzieliło się mojej mamci i to do czego:
xDDDD
Dzisiaj to chyba słońce mnie przygrzało;p Nie byłabym sobą,gdybym czegoś nie odwaliła,mianowicie, nie zaczeła tańczyć a bit do 'Loci' , i nie zobaczyła miny kierowcy busu (pozdrawiam!!:D mam nadzieję,że to nikt znajomy nie jechał;p), który o mało nie wykręcił sobie karku,wychylając się za szyby pojazdu heheheeh;p
Ponadto: czy wy też tak macie,że jak się nic się nie dzieje,to po całości lipa?? W każdym bądź razie, dzisiaj totalnie przeciwnie,wszyscy piszą,chcą się spotkać, co jest?!;]
Wieczorem babski wieczór czyli standard: zajadanie się niezdrowym jedzenie,muzyka,pogaduchy( ofc. nie obyło się bez wątku męskiego, ważnego i stałego punktu każdego takiego spotkania:D) i mały zabiegi;p Efekt poniżej:
Dzisiaj dowiedziałam się,że Skra z Jastrzębiem ponownie zawitają do mojego miasta na mecze charytatywne wraz z Politechnika i Fartą Kilce:D Złote chłopaki!! Już niuchaj,jak tu zarezerwować bilety:D Drugi raz,nie może mi too przejść koło nosa!! Gunia mnie zrozumie;p Dawaj do mnie we wrześniu;p
Miałam,jakiś czas temu wspomnieć,o small wpadce w Boże Ciało. Przyjechali do mnie znajomi ze studiów, wylądowaliśmy nad zalewem,poleżeliśmy,pogadaliśmy,pośmialiśmy,narobiliśmy 'wiochy' w sklepie, pograliśmy w badmintona. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego,gdybym mądra nie założyła spódnicy (nie przewidziałam owych atrakcji hehe) i jej nie rozpruła o połowę,tzw. 'rozpierdaka'
To czerwone, to efekt mojego posuwistego kroku^^
Dzień zakończyliśmy: na placu zabaw,ze względu na malucha kolegi, z czego najbardziej wyróżniał sie nie owy chłopiec,lecz my latające po zjeżdżalniach z koleżankami i po huśtawkach. Masakra hehehe:D
DO tego dopadły mnie dzisiaj dwa Oszołomy: Olciak i Mrówcia i tu szok,bo zapracowana:D Stare dobre czasy się przypomniały 2 nocnych Marków;p <3
To chyba tyle,to był taki mały skrót;p Puss!!! Hahaaha xD
P.s wiem,co napiszecie at first,ale ja serio chyba nie umiem krótko;p
Ach ludziska! Wy się wylegujecie na wakacjach, nie powiem, ze w słońcu bo ono ma jakiś dus en dąs na Polskę, ale w ogóle się wylegujecie, a my z Dinuchem zasuwamy jak mróweczki. Zawsze jak przychodzi lato to w tej naszej robocie jest full pracy. Człowiek zdąży się porządnie zmęczyć przed zbliżającym się wielkimi krokami urlopem.
A że jak człowiek zmęczony, to i problemy się piętrzą i urastają do rozmiarów Godzilli. Jakie na to rozwiązanie? „Wpadnij do nas w sobotę na wiśnióweczkę, będzie maj sis i DanielU, takie tinken drinken tany tany robimy”.
No i Dinuszka przyszła do Marciocha. Popiła, pojadła, potańczyła, zaręczyła się z chłopakiem o 5 lat młodszym…
Taka tam zwykła imprezka.
Ale miła.
A co do Diny – ona broń boże nie jest w żadnym związku, ona jest tylko zaręczona =D
A ja tak sobie to piszę, by popisać, jakąś fotkę wstawić. A co :D
Tany tany tiru riru pimki w akcju pieśnie pieją :D
Kocham to zdjęcie. Moj małzonek zasiał wiochę jakich mało =D
Jak być może zauważyłyście, Drogie Gangowiczki, przez ostatni tydzień nie dawałam znaku życia.
W tym czasie można było mnie spotkać w małym miasteczku o nazwie Piding, mieszczącym się na południu Niemiec oraz w Salzburgu i jego okolicach....
Ale może zacznę od początku :)
Nie zdawałam sobie sprawy, wsiadając tydzień temu do auta, że spędzę w nim okrągłe 15 godzin! :) Szczerze mówiąc nie miałam nawet zamiaru zasnąć w nocy, bo pomyślałam sobie: skoro będąc na 3- dniowej wycieczce klasowej w Warszawie nie zmrużyłam oka (przez pierwszą noc, wiecie, pidżama party hehe), teraz też nie będzie mi się chciało spać xD
Po kilku godzinach jazdy (oraz kilkunastu zwiedzonych toaletach ;D) Przyszedł do mnie sms, dzięki któremu dowiedziałam się, iż wjechałam na teren Niemiec:
Kiedy zobaczyłam te ceny, doznałam szoku o.x
Później moim oczom świecącym się już powoli od laptopa ukazał się znak:
Wtedy byłam już dobrej myśli, ale nie wiem dlaczego, przez ten cały czas nie uświadomiłam sobie, że z Berlina do Piding jest chyba z ponad 500 km! ;D
Reszta podróży mijała jak każda inna- tata gdzieś źle zjechał, mama się wkurzyła, no a ja pod koniec zasnęłam snem kamiennym :)
Gdy się obudziłam (cała obolała) zobaczyłam wieeelką, ciemną górę i pustą otchłań -to przez mgłę- zaspana spojrzawszy na zegar pojęłam, że jest... 4.13; no, tak szybko to jeszcze nigdy nie wstałam ;D
Około 6 zajechaliśmy pod wynajęte przez nas mieszkanie, tam rozpakowaliśmy się, a ja postanowiłam uwiecznić widok z balkonu:
Przez następne dni wędrowaliśmy po Salzburgu, Hallstatt (o istnieniu tej wsi dowiedzieliśmy się z Galileo xD) oraz 'naszym' Pidingu; oto kilka fotek:
Piding: widać tu dom, w którym mieszkałam- to ten pierwszy z lewej :)
Znowu Piding... ;)
A to już uliczka i kościół ewangelicki w Hallstatt
Hallstatt...
To bryczki w Salzburgu- 20 min przejażdżki ulicami ów pięknego miasta kosztuje... 36 euro O.O, lepiej więc zwiedzać na piechotę :DD
Tu jestem na jednym z tarasów twierdzy Hohensalzburg
Twierdza w pełnej okazałości...
No i jeszcze Wam coś powiem... ;D
W Piding znajduje się sklep o nazwie Aldi- taki lepszy Lidl. W Niemczech bardzo dbają o środowisko, więc postawiono w tym małym markecie taki specjalny automat do zgniatania plastikowych butelek. Za każdą 'flaszkę' otrzymywało się 25 centów ;) Gdy wrzuciło się wszystkie butelki, jakie się przyniosło, należało przycisnąć zielony przycisk, po czym odebrać świstek, który dawało się w kasie przy płaceniu za zakupy- kwota 'uzbierana' z butelek była odejmowana od tej za kupione produkty- taki rabacik ;) Wystąpiło jednak małe 'ale'- butelki musiały być kupione w Aldi, bo innych ów maszyna 'nie żarła' xD
Jak dla mnie fajne rozwiązane, na pewno lepsze, niż u nas :D
Reasumując, ostatni tydzień był jednym z najlepszych w moim życiu, pomimo tego, iż nie miałam dostępu do neta (choć miało być inaczej), a słońce świeciło przez 3 dni zamiast 6 ;)
Jeśli tylko będziecie miały okazję pojechać w te przecudne tereny- ani chwili się nie wahajcie :D
Cóż, myślę, że dość przejrzyście przedstawiłam Wam moje wspomnienia.
Pozdrowionka od Gusiaka ;***
PS. Btw, przyjechałam dzisiaj o 5.30, chwilę się przespałam, lecz potem i tak chodziłam jak jakiś żywy trup... do czasu, kiedy weszłam na socjum, a później zobaczyłam tutaj dwa ostatnie posty- odżyłam ;DDDziękuję xD
pobudka ok 6 rano, żeby ruszyć zwłoki z wyra, ubrać się ładnie i zapierdzielać na autobus, by dojechać na zakończenie roku szkolnego. :) myślałam, że nogi mi się zaczną rozkładać za życia :| zakupione buty ładne, ale żeby w nich stać 2 godziny... nieeee ;// potem rozdanie świadectw i zapierdzielamy do domu. i wtedy nastała 2-miesięczna wolność!! :DDD
a potem o po 20 świętowanie - grill :DD coś, co lubimy najbardziej :D ale nie obyło się bez przeszkód - dwa razy go przewróciłam ;/ raz na swoje stopy, a drugi raz na taras, ale to wtedy, gdy już się palił xDD potem tatusiek go wywrócił, jak pomagał mi wnieść stolik do domu... to chyba rodzinne. :D w każdym razie - impreza udana xD
Aguch kupuje buty - idzie na targ, ogarnia pierwsze stoisko z butami, widzi jedną parę, zakochuje się i kupuje *_* jeszcze o 10 złotych taniej, bo nie miała kasy. :D są piękne! < 3 sumie wyszło 50 zyla. :P
teraz muszę je rozchodzić, bo jednak do szkoły mam daleko, a wole dojść w całości. ;D do tego czarna sukienka iii... mała zmiana na głowie, ale to jutro. ;)
Poniżej macie statystykę odwiedzin naszego ganga... 91 wejść ze Stanów Zjednoczonych? hahaha, czego oni u nas szukają? Wieść o pięknych Szwedach i jeszcze piękniejszych Polkach, które Ich kochają, doszła az za ocean?
Poza tym mamy mały sukces - ponad 10 tysiączków wejść na bloga.
Tak, to było głowne zdanie mojego snu! Bo miałam piękny, zwariowany sen, w którym zadziałały skojarzenia. Bo jak Danniowa japeczka uśmiechnięta to i pacjenci/pacjentki socjumowego oddziału psychiatrycznego.
Sen dziwny, jakiś obóz, spałyśmy w garażach O.o, Gadzina skądś się zaplątała, siedzieliśmy w kółku, pierdzieliliśmy kocopały. PolishEnglish made by Danni - nie do powtórzenia =D Mój zresztą też, aż się sama dziwię, że ja tyle słówek znam bo napitalałam tym PolishEnglish jak katarynka. I nagle olśnienie:
'A czemu te cipy siedzą, żadna nie daje mu nic do podpisania, żadna nie ma aparata, jakieś pozdrowienia dla socjum czy coś?' Zostawiłam Was z tym Gadem i poleciałam po kartki, po aparata. A jak wróciłam, położyłam kartki, dałam Olczykowi aparata i:
'Ja chcę zdjęcie z Daaaaaaaaaaaannim' rzucając mu się na szyję O.o. Ja i rzucanie się na szyję? Dziwne. No ale ok! Ale jak już zaczęłam to reszta stonki zrobiła to samo - biedne Daniątko. A potem gdzies łaziliśmy, zwiedzaliśmy, co chwilę inny duet pod pachę z Nim. To było takie przypałowate, że się obudziałam zmęczona, hahaha.
Ale moge tak częściej, z Wami, z Nim(i). Ja kcę! Kcę się budzić z takim uśmiechem, jak dziś!
"Mój piękny Panie raz zobaczony w technicolorze (...)
Nasłuchuję, czy mnie z tej Polszy w końcu zaproszą, czy nie zaproszą. Bo ja chcę dla nich grać, bo I love Polish girls!!!
Jejku, jak nam ładnie wczoraj off ozył. Jak to Monika napisała - to co się tam działo to jak poezja. Kiedy tak będzie na stałe?
Dziś Marcioch idzie na dżamp. I będzie tańcować. Oczywiście w rytm daniowych beatów. Nawet Jarecki się na to nastawił i śpiewał ostatnio pod nosem If only you - tak dla nastrojenia. To była oczywiście masakra, ale...
Spiewać kazdy moze, troche lepiej lub troche gorzej, ale nie o to chodzi jak co komu wychodzi. Czasami czlowiek musi, inaczej sie udusi... uuuu :D
Na początku muszę przyznać, iż ostatnio zaniedbałam troszkę Gang, lecz wracając tu zauważyłam coś: baaardzo tu ostatnio gorąco :D Wcale się zresztą nie dziwię i mogę powiedzieć tylko jedno:zazdroszczę tym szwedzkim piraniom!
Wczorajszy dzień był dla mnie jednym z nielicznych (w tym głupim okresie wystawiania ocen etc.), gdzie miałam luz :D
W związku z tym zrobiłam to, co miałam zamiar uczynić już od 20 maja, mianowicie pojechałam na najnowszą część "Piratów z Karaibów", którego jestem wielką fanką ! ;D
Muszę przyznać, że nie spodziewałam się aż tak świetnego efektu. W końcu to czwarta część, a same wiecie jak to jest, gdy producenci na siłę próbują coś wymyślić, tylko po to, by film dalej zarabiał. A tu proszę, taka miła niespodzianka ;)
Nie będę opowiadać całego filmu, bo bez sensu byłoby jego późniejsze oglądanie, jednak zapewniam Was, że nie będziecie się na nim nudzić, bowiem non stop coś się dzieje, jest dużo nieoczekiwanych zwrotów akcji, nie ma 'dłużyzn' (np. jak aktor łazi przez 15 minut po pokoju wspominając swoją dziewczynę, która go zostawiła, czy coś w ten deseń xD) no i.... jest dużo Jacka Sparrowa!- zdecydowanie najciekawszej postaci :)
4. część przygód "Piratów..." kończy się w dość dziwny sposób... nie powiem oczywiście jaki dokładnie, lecz wydaje mi się, że doczekamy jeszcze 5. części ów filmu (o ile wcześniej nie nastąpi jakiś koniec świata :D).
A co tam u Was? Widziałyście już zmagania kpt Sparrowa związane z poszukiwanie Fontanny Młodości? Macie wgl zamiar? :D