sobota, 4 czerwca 2011

Zatem...

Nasłuchuję, czy mnie z tej Polszy w końcu zaproszą, czy nie zaproszą. Bo ja chcę dla nich grać, bo I love Polish girls!!!


Jejku, jak nam ładnie wczoraj off ozył. Jak to Monika napisała - to co się tam działo to jak poezja. Kiedy tak będzie na stałe?
Dziś Marcioch idzie na dżamp. I będzie tańcować. Oczywiście w rytm daniowych beatów. Nawet Jarecki się na to nastawił i śpiewał ostatnio pod nosem If only you - tak dla nastrojenia. To była oczywiście masakra, ale...
Spiewać kazdy moze, troche lepiej lub troche gorzej, ale nie o to chodzi jak co komu wychodzi. Czasami czlowiek musi, inaczej sie udusi... uuuu :D

MIŁEGO ŁIKĘDU, LASKI!

5 komentarzy:

  1. komu miły, temu miły, eh. ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z Agą ;C
    u mnie romans przez cały weekend z angolem i niemcem ;x

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam romans i już sobie myśle,when,where and with who heheh:D

    Takowy romans to i u mnie był i już mnie znużył 'partner',strasznie przynudzał hehe:D

    OdpowiedzUsuń
  4. z książkami;p

    Nie gorączkuj się hehe:) A o czym pomyślałaś?:P

    OdpowiedzUsuń