niedziela, 17 kwietnia 2011

Oni są...

...po prostu cudowni!!!!!! Jakie kochane mordeńki. I Matte - uśmiechnięty (mimo tragedii) i jak zawsze mega przystojny.

Ah, eh, oh mmmmm, mrrrrr etc. Aż mi się cieplutko na serduchu robi jak na nich patrzę.


Jak ta niedziela szybko leci. A jutro trza iśc do pracy...i zacząć znów odliczać do piątku. I tak w kółko. Kiedy ja wreszcie wygram w totka, walnę to w cholerę, pojadę do Szwecji, zahaczę Finlandię (by złoić tyłki Jusu i Jesse za dezercję z fejsa) i będę miała to wsio w głębokim poważaniu? No kiedy? Bóg jedyny raczy wiedzieć.

4 komentarze:

  1. hej a co sie stało u matte'a?? bo jakiś czas nie czytałam newsów i nie wiem o co chodzi..

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do zasady nie odpowiadam na anonimowe posty... a konkrety będzie dzis można znaleźć na socjum, podwieczorkiem :P

    OdpowiedzUsuń
  3. < dziam, dziam, dziam > SCHRUPANI!!! :D

    OdpowiedzUsuń