sobota, 30 kwietnia 2011

Kto rano wstaje... ten jest glupi. Że tak rano!

Cudnie jest wstać kiedy na zegarku jest taka godzina. Bo prawda jest taka, ze to mój 9 z kolei wolny dzień a ja do tej pory wstawałam o 6:15 - 7:00.

Paranoja jakaś, nie uważacie? Oczywiście dzis tez sie obudziłam o 6, ale spojrzalam na zegarek i sama do siebie:

"Ciebie chyba popier***iło. idź dalej spać"

No i poszłam, mnie sie trzeba słuchać hehe.

Zatem wstałam jak juz sie wyspalam, o przyzwoitej godzinie, właczyłam tv, a tam po jakimś czasie w wiadomościach na tvn24 facet był w jakiejs lokomotywie czy innej kotlowni i mówi, że tam jest gorąco. A ja pod nosem: "Mówi się GORŁĄZO, pacanie".

I tak mnie natchnęło by z NIM rozpocząć dzień - Katowice again!

Miłej majówki, Gangowiczki. Grzecznie, nie spic sie za duzo, bo na drugi dzien się cierpi :P

Idę trząchnąć jakies śniadanko :D

piątek, 29 kwietnia 2011

A myślałam, że jestem jedyna xD

Jak pewnie zauważyłyście, przez dłuższy okres czasu nie było mnie tu, wśród Was. Czasami tylko na chwilkę udało mi się 'wyrwać do sieci' i z ręką na sercu mogę tu napisać, że najpierw wchodziłam tu, żeby przyczaić, to tam u Was nowego:) Przy okazji zobaczyłam, ze nie tylko ja zaniedbałam trochę facebooka, socjum...

Powodem tego mojego 'odcięcia się od wirtualnego świata' był pewien odnowiony od zewnątrz, lecz sypiący się wewnątrz budynek, wybudowany na bagnach, nawet nie wiem ile lat temu..., a konkretnie zachowanie ludzi, którzy tam pracują (zwani nauczycielami). Jednym słowem chodzi mi o SZKOŁĘ.

Słyszałam od starszych znajomych, że 3 gimnazjum to luzik i same powtórki, a po testach to już wgl nic nie trzeba robić. Okazało się, iż wcale nie jest tak kolorowo- wręcz przeciwnie: przed testami gonili z materiałem aby tylko zdążyć do marca, w związku z czym sprawdzian gonił sprawdzian, a kartkówka kartkówkę. Gdy już przez to przebrnęłam, miałam nadzieję, że teraz już będę miała od tego spokój, ale nie! Bo zostaliśmy poinformowani, iż ten właśnie okres jest na popracowanie nad ocenami końcowymi! I znowu mam przekichane na całej linii :( Przez to wszystko z weekendu majowego mam nici, bo muszę się wziąć za naukę, której szczerze NIENAWIDZĘ.

Dlatego też przepraszam Was z góry, że być może nie będę w stanie brać czasem udziału w życiu Gangu i Socjum :(

Ale dzisiaj po prostu musiałam przysiąść do kompa i zorientować się, co w trawie piszczy, toteż cieszę się ze stworzenia owego posta- najdłuższego chyba w mojej gangowej karierze ;)

Dobra, będę kończyć, życzę wszystkim udanego majowego weekendu! ;***

PS. Sorki, trochę to nie ma ładu i składu xD


wtorek, 26 kwietnia 2011

Jak igłą z nitką...



Witajcie drogie dziewuchy!

Postaram się streścić w tym poście najbardziej jak się da, ale tym, które nie wytrwają do końca jego czytania wybaczę ;)

Zaczynając od początku - jak igłą z nitką ponawiązuję trochę do dwóch postów poniżej,

1) widzę, że z leksza telepatycznie, jak i Olczyka, natchnęło mnie na napisanie posta, w których się trochę wytłumaczę za swoją nieobecność ostatnimi czasy. Więc ruszam do dzieła...
Jak zapewne wiecie jestem na 3cim roku studiów i czeka mnie pisanie pracy licencjackiej (teoret. powinnam już ją kończyć, ale...) i planowałam zrobić to w te święta, jednakże zdolny Dinuch się pochorował. W piątek dopadło przewredne grypisko czy inny niezbyt przyjacielski stwór, który powalił Dinę na plecki (w dosłownym tego słowa znaczeniu - Dinuch pisze owego posta leżąc pod kołdersonem z mokrym, zimnym ręcznikiem na czole, zasmarkanym wącho-narządem i głosem jak spróchniały gruźlik). Sobota jakoś minęła, niedziela i poniedziałek pod kocem u kuzynów kimając i oglądając filmy (i ciągle będąc zmuszaną do wypicia kieliszka wódki bez popitki pod pretekstem przeczyszczenia mi przełyku, więc wymiękłam - bo przecie grunt to dobra wymówka :D ale szybko po tym kieliszku zasnęłam, więc pożytek był ze mnie marniuchny). Święta jak widać nieciekawe. Pomijam fakt, że nie mają dla mnie wymiaru duchowego już chyba... Uzmysłowiłam to sobie wczoraj, wlokąc się od braci do domu i ... rozbeczałam się na środku ulicy... Żałosny widok, ale miałam wylane. Gdzieś uleciała ze mnie ta radość, którą kiedyś sprawiały wyprawy do kościoła ze smakołykami w koszyku, ganianie jajka w talerzu żurku, czy oblewanie się wodą. Tego teraz nie było. Żadnej z tych rzeczy. Rodzice też daleko. Tata - Anglia, mama - Gliwice, najbliższa ciocia i mały Bimbo rozrabiaka - Kraków. Na szczęście byli bracia, z którymi mam bliską więź, ale... Same wiecie, co jest pod tym "ale"…

Miałam się nie rozpisywać, ale wiem że mi wybaczycie to wyżalenie. Podążając dalej...
Dziś był pierwszy dzień pracy. Bez Marty. Z dreszczami przed komputerem i załamanym głosem odbierając telefony. 3 wizyty na poczcie i jedna na stacji benzynowej… Gratuluję szefowi pomysłowości. Ale w nagrodę mogłam potoczyć z niego bekę, gdy zapytał czy się najadłam w święta (myślał, że chcę spalić to latając tak po mieście) a ja na to sucho: „Nie :/” (no bo jak, ze ściśniętym żołądkiem?) – jego mina była bezcenna! :D

A teraz postaram się streścić – I promise!

Przepraszam, że mniej udzielam się na naszych portalach, staram się jak mogę, ale wiedzcie, że (to dziwnie, naprawdę DZIWNIE zabrzmi) – chcę się skupić na pracy, na szkole to przede wszystkim, no i na napisaniu tej pracy lic. (już oswajam się z myślą, że będę się bronić we wrześniu. Poza tym wspieram swoje przyjaciółki – są ich sztuki 2 (słownie: dwie :P) i każda ma swoje zakrętasy życiowe. I czasami nie wystarczy ich tylko wysłuchać „na szybcika”. Porządna kawa, pół litra łez, 73 zasmarkane chusteczki i dopiero można powiedzieć, żeśmy sobie pogadały od serca… Tak trzeba czasami i czasu owego to wymaga :)

Znów się rozgadałam, więc do rzeczy – nawiązanie nr:

2) post Karo… Post Karolki wywołał u mnie mały telep (wstrząs, czy coś uzmysłowawczo-poruszająco-podobnego) mianowicie uzmysłowiłam sobie iż…

MOJA OBECNOŚĆ I UDZIELANIE SIĘ NA NASZYCH FORACH, FEJSBIKACH, GANGACH NIE BIERZE SIĘ Z POTRZEBY ŚLEDZENIA NOWINEK DOT. DANNISA I E.M.D. (pamiętam, żeby stawiać kropki po literkach, od kiedy Marta powiedziała, że Aga jej powiedziała, że tak czeba! ;) ), ALE Z TEGO, ŻE CHYBA JESTEM ISTOTĄ STADNĄ I ŚWIADOMOŚĆ PRZYNALEŻNOŚCI DO NASZEJ GRUPY JEST TAK SILNA I JEST TAK CHOLERNIE FAJNA, ŻE NO KURDE…!!! No chyba krejzol jakiś tylko by z tego rezygnował! (że niby nie ma tu aluzji wcale, a wcale…). Więc idąc dalej tym tokiem – wg piramidy potrzeb Maslowa dzięki wam poniekąd zaspokajam swoje potrzeby J (Ups, mogłoby to jakoś ładniej brzmieć, ale chyba wiecie o co chooo… :P). Zauważam, że nie mam czasu na czytanie i tłumaczenie wpisów Danna na BDB, bo jak mam chwilę czasu, to wolę odpisać wam na jakiegoś zaczepnego komenta (tu grozi palcem Olczykowi, który chce już Erisia mi odebrać :D). Może to brzmi okrutnie dla niektórych was, ale cóż mam ukrywać. Chyba mi to kiedyś wybaczycie, co? Czy już jestem wywalona z naszej „bandy”? :D :D :D Nie znaczy to oczywiście, że sprawy chłopaków mnie nie obchodzą – chciałam powiedzieć, że nie są po prostu sprawami pierwszorzędnymi J

A teraz oczywiście zobaczyłam ile napisałam i twierdzę, że mam coś z głową. Już bym miała 2 strony licencjatu z taką weną, tyle że temat nie jest tak przyjemny…. ;) Więc się reflektuję i kończę na prędkości!

Pozdrowienia dla Was Wariatki i życzę udanej Majówki! I tym, które czekają na wyniki testów gimn. – no stress, babiesssssssssssssssss ;)))))))

Sorki za wywód…

Kissiaki od Dinki Chorutki ;)))*******

(Ps Zdjęcie sprzed roku, u taty pod ukochanym kocem:))




I'm back with a little confesion...

Moje kochane gangowe dziołchy!!



z małą spowiedzią do was.....

Może zauważyłyście, że ostatnio moja obecność była mniejsza zarówno tutaj,jak i na socjum i szczególnie na fb i gg....
Doszłam trochę do siebie i postanowiłam odkryć troche karty, jako moja 'gangowo-facebookowo-socjumowo-daniowo-emdiakowskiej rodzinie' należy wam się kilka słów wyjaśnień...

Oczywiście mój czas co raz bardziej pochłania praca licencjacka, przy której też masę zmian i ogólny galimatias (pozdrawiam moją szkołę xD ) i tak bd do lipca..., ale miały miejsce inne wydarzenia, który zwaliły mnie z nóg...

Jednym z nich była choroba mojej babci, o której dowiedziałam się niedawno.... niestety musiałam się pogodzić z jej odejściem, o którym dow. się wracając ze szkoły na tydzień przed świętami....nadal to boli....ale trzeba żyć....mam nadzieję,że Tam jest jej lepiej z dziadkiem...

Druga sprawa: w piątek w nocy mój brat wylądował w szpitalu...., i tu podkreślam ' kocham naszą służbę zdrowia' -.-
Masę nerwów, bo diagnoza nie była jednoznaczna,do tego zmiany lekarzy, co równoznaczne z innymi zdaniami i opiniami, jak np. miał wyjść w sobotę, potem jednak,że na niedzielne śniadanie.....W niedzielny poranek, nagle wiadomość,że bd przewieziony do innego szpitala w mieście obok z podejrzeniem pewnym, które brzmiało groźnie, zwątpiłam całkiem,że spędzę te święta w miarę normalnie z całą rodziną....Na szczęście...odebraliśmy go i mógł je spędzić z nami i dalszą rodzinką...Póki, co dzięki Bogu jest w porządku....

Tak, więc święta stały pod wielkim zdarzeniem i na pewno pod pewnym względem były wyjątkowe....
Sami rozumiecie, że nie miałam głowy do fb itp., musiałam pobyć trochę sama,wyciszyć się, nawet nie było czasu, masę załatwiania, do tego dochodziło zmęczenie.

To na tyle.... tych refleksji, zbytnio niewesołych...
Jak tam u was święta zleciały?

Ja musze wam pow. 1 dzień spędziłam u 2 babci, zobaczyłam mojego malucha:D
Rośnie,jak na drożdżach,a jaki z niego aparat;p Ja nie wiem skąd on bierze, na poczekaniu tą gadkę:D Np. tata jego,chciał go zabrać do drugiej rodziny na pół dnia na święta, a ten mały szprync się uparł,ze nigdzie nie idzie. Zaczęliśmy go namawiać, trochę niepedagogicznie,ale cóż hehe;p Następnie mój tata do niego:
- Idź Bartuś, jak wrócisz to pogramy w piłkę (akurat w tamtym czasie grali), na co ten gagadek:
- I tak nie bd grał, bo się męczę hahahaa xD

Muszę, w tym momencie ' pochwalić się' swoim 'mądrym' posunięciem, jak to Olczyk sobie przyłożył mega gorącą zapałkę do skóry, bo chciała zobaczyć, co bd... no to zobaczyła z wrzaskiem 'ałaaaaaaa' hahahah xD

Wczorajszy dzień, 'Lany poniedziałek'..... tradycyjny fajny dzień, a ja czuje, jak nam się tradycja zmienia, i nie do końca mi się to podoba, nie to, żebym chciała być oblana, ale taka prawda, jak mówią w tv, kiedyś to był symbol zabawy, a teraz albo chce się tym komuś dokuczyć. Jak słucham, jak moja mama opowiadała wczoraj jak to tata oberwał dzbankiem od sąsiadki, jak mam zalała sąsiada w tym jego fajki, jak ganiali się po mieszkaniu, klatce z wiadrami, mimo, że my byliśmy mali:D
Weź teraz tak zrób, to nie dość,że dostaniesz ochrzan, to jeszcze zadzwoni ktoś na policję. A jak tam u was było?;p Ja jeszcze pamiętam erę syfonów w Lany eheh,worków z okien, brało się w tym udział;p

Jak u was wczoraj z pogodą było, mieliście 1 burzę?:D U nas coś pomruczało, akurat zdążyliśmy wrócić ze spaceru po zdrówko:D








Akcja, pieniążek na kukułkę haha xD





Spuszczający się pajunk hahah xD dedyk specjalny haha:D





Ty Olczyk, pozdrawia was:) Zobaczcie na drogą za mną, tą zieleń, wiosnę ahhhh, do tego załączcie sobie to i totalny odlot hehe:D




i to...




;)

Buziaki dla was gansta girls<3

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Co jest dzisiaj ?

No właśnie, jak w tytule, co jest dzisiaj ?
Jak to co ?
Dziś jest moja rocznica !
Czego ?
Tego jak to 3 lata temu zostałam fanką Danisa i E.M.D. ! ;D
Matko, jak ten czas szybko leci...Tyle się wydarzyło w ciągu tych 3 lat, a ja czuję jakby to było wczoraj...
Poznałam Was, moje kochane ;P <3 Zmieniły się oficialne strony, był koncert Danisa w Radomsku - wspaniały dzień i wspaniała noc <3
założyli fb, bdb, otrzymałam wiele odpowiedzi od Daniela, które były takim promykiem szczęścia na każdy dzień...
No dużo by wymieniać !
I wiecie co ? Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z Wami, Danisem i E.M.D. :)
Dziękuję Wam za te miłe chwile i śmiechawy dostarczane prawie każdego dnia ! <3

niedziela, 24 kwietnia 2011

komiczny dzień

dzisiaj pobudka o 5.30 i do kościoła na rezurekcje o 6.00 :DDD nie ma to jak pobudka wczesnym rankiem.
ksiądz walnął niezłe zdanie w kazaniu:

-... i żeby na tym stole wigilij... WIELKANOCNYM!...


a w kościele cisza... wszyscy powstrzymywali sie od śmiechu XD pieknie.
---
potem szanowny tatuś zagląda do koszyka i coś gada o chrzanie (że niby nie ma ;o)

ja: -co ty, ślepy jesteś? tu jest chrzan!
tata: *WTF face* -powiedziałem, że mamy jeszcze nie ma w domu i ją ochrzanie...
brat: *brecht*
ja: *facepalm*

to jestem niewyspana ja. dziękuje i dobranoc :DD
---
a tak wgl to pobrałam sobie ebook trzeciej części mojej ukochanej książki - "Brisingr" z sagi Dziedzictwo. fuck yeah ! w bibliotece nigdy nie ma, a mnie się nie chce czekać w nieskończoność -.-
---
oo, przed chwilą miałam deja vu o.o siedze przed lapkiem i pisze tego posta, a z kuchni słychać rozmowy XD uwielbiam to :P
---
MOKREGO DYNGUSA! ;]


EDIT:

Ebooki są zajebiste:

Najstarszy rozpoczyna się trzy dni po tym jak Eragon zabił Durzę. Vardeni dochodzą
do siebie po bitwie o Farthen Dur; Ajihad, Murtagh i Bliźniacy polują na urgale w tunelach pod miastem krasnoludów. Gdy zaskakuje ich oddział urgali, Ajihad ginie, a Murtagh i Bliźniacy znikają. Rada Starszych Vardenów mianuje Nasuadę następczynią ojca na >stolcu< przywódcy Vardenów.


ehem, no spoko... troche śmiesznie to brzmi xDDD

EDIT2:



HAHAHAHAHAAHAH!! zrobiłam to rok temu !! teraz sie natknęłam xDD

piątek, 22 kwietnia 2011

FUCK YEAH !!!!!!

Dnia 21.04.2011r PGE Skra Bełchatów została MISTRZEM POLSKI !!!! :DDDDDDDD
TUTAJ możecie zobaczyć dziką radość Mistrzów sezonu 2010/2011 ^^ Mario jak cieszy :D a Bartek w 6:20 wali z gwinta buehehe xd coś pięknego :P

a TUTAJ śpiewają hymn, hm^^ no ładnie, ładnie :D


WINIAR ŚCIĄŁ WŁOSYYYY! nie wieeerze. ładnie wygląda, ale ja tęsknię za tym opaskowym image'm :(

no, to tylko ode mnie, chciałam sie tylko podzielić radością :DDD

EDIT:
jeszcze pare zdjec dorzuce :D



buahahaha pozwólcie, ze tego ujęcia nie skomentuje :D



jak łaaadnie :DDD




haha ! :D Plastuś ma za duże uszy, medal mu sie zawiesił xDDD




Winiar i te jego włosy :D nie przyzwyczaje sie chyba hahaha




Leżyyymyy :D





I zaciesz :D

dobra, teraz to juz naprawde wszystko XD

czwartek, 21 kwietnia 2011

Fuck yeah!!!

********************************************************


WHOLE 12 OFF DAYS!!! ON LEAVE, FUCK YEAH!!!!
LAZINESSSSSSSSSSSSSSSSS < 3
Ja kocham ten stan :DDDD
Dinka, sorryyyyyy

Pożyczę od chrześnicy sobie klocki, zbuduję sobie wieżę Eiffla, postawie na srodku pokoju i będę wokół niej tak długo chodzić, aż mnie nogi rozbolą (wiecie, że niby aż tyyyyle sie nazwiedzałam). A co mam miec gorzej niz Miccie? hehe


środa, 20 kwietnia 2011

Paryż to magiaaa !

Skoro tak się domagacie...

WE FRANCJI BYŁO NIESAMOWIIIIIICIE!

Na prawdę, tak magicznego miejsca jeszcze nigdy w życiu nie widziałam! 
Pomijając fakt, że czułam się jak w Afryce, bo po pierwsze, był upał niemiłosierny (a u Was podobno padało:P), po drugie, co drugi Francuz to murzyn! helou, jakaś epidemia Murzynów normalnie!


Hit wycieczki! Do tej pory nie ogarniam tej piosenki :D:D:D
Miałam super przewodnika (a dobry przewodnik to pół sukcesu) i jedziemy z nim za rok do Londynu, o!

No i nasze wspaniałe grono kadry :D nie skomentuję zdjęcia i pewnej 'części ciała' naszego przewodnika :D
Haha, Przewodnik i Pani od WFu ;)

Zwiedziłam chyba wszystko, co mogłam zwiedzić.
W samym Paryżu byliśmy 4 dni, w Amsterdamie 1 dzień no i 2 męczące w podróży :)

I w ogóle mieliśmy super autokar, z rozkładanymi siedzeniami tak, że powstawały dwa łóżka piętrowe, ciągnące się przez cały bus! jaka jazdaaaa :D

Okej, to wybiorę kilka najważniejszych zdjęć.. :)
Pierwszy dzień. Na zdjęciu centrum Paryża! Za mną (niewidoczna) katedra Notre Dame :)

Ajjjj :D jeden z Francuzów z krwi i kości! YUMMY! niestety zajęty, jak widać :( ale uśmiechnął się do mnie, lovelas! 

Tu już drugi dzień. Pod Luwrem. Ahhh, luwr! Magiczne muzeum, nie powiem! Jeżeli orientujecie się co to jest Manufaktura w Łodzi (jeden z największych centrów handlowych w Europie), to patrząc na powierzchnię, Luwr jest dwa, trzy razy większy! A my zdążyliśmy obejrzeć jakąś 1/5 całości :( Ale widziałam Mona Lisę! Mały, gówniany obraz który osadzony jest za kuloodporną szybą - jednym słowem ŻAL!

Widok na Champs Elysees!!! Ta ulica jest cholernie dłuuga, a jeszcze żeby przejść ją w taki upał w czarnej tunice - szacun! Jedne z lepszych naszych akcji :D Wbiegaliśmy na pasy na zielonym robiliśmy szybko zdjęcia i z powrotem na chodnik, bo już czerwone! Haha mina kierowców - bezcenna!

Tego obiektu chyba nie muszę przedstawiać :)

Haha :D Słit zdjęcia z Ciachem :) (przewodnikiem). Aaa, bo Wy nie wiecie!
Ogólnie to w drodze do Paryża, przewodnik nam się przedstawił. Robert Baran. No i że tak dziwnie mówić Panie Baranie to kazał nam mówić na siebie Kochanie, Słoneczko albo ewentualnie Ciacho. No i już tak zostało :D A potem puszczał cały czas piosenkę:

'komary wyginą!' hahaha nie mogę z tej piosenki :D LOL

Ładny widoczek z drugiego piętra Wieży Eiffela :)

Haha, już na górze, nie skomentuję :D

A tu jeszcze takie z dołu :)

Ogrody Wersalskie! Piździało jak cholera, ale było pięknie :)

Ogrody Wersalskie część kolejna. Z nieogarami :D którym potukłam wina pod Moulin Rogue przy nauczycielach :D 

Wersal, Wersal, Wersal! 

A tu ta nowoczesna dzielnica Paryża La Defense :) Jak dla mnie, zbyt nowocześnie!

Jeszcze ostatnie chwile w Paryżu.. rejs Sekwaną.. no i zdjęcie ze zbiorami od matematyki dla naszej Pani :D

A tu już Amsterdam, i oczywiście coffeeshopy ;) dla niewiedzących o co chodzi.. tam sprzedają legalnie narkotyki i inne używki ;)

AAAA! ROWERY! Tam jest jakaś masakra, rower to świętość. Tramwaj i samochody muszą się zatrzymać żeby rower mógł przejechać na drugą stronę ulicy! Mało co mnie jeden rowerzysta nie zabił, bo oni nawet nie zwalniają jak widzą pieszego na ścieżce rowerowej... Póki co, mam dość rowerów na kolejne 2 lata, bo tam jest ich więcej niż mieszkańców! Przy każdym słupie, przy każdym murku, DO ZRZYGNIA!
 
No i na koniec jakiś ładny widoczek :)

Jak chcecie sobie pooglądać zdjęcia to zapraszam tutaj:



Popłakałam się, jak Ciacho puścił nam tą piosenkę opuszczając ostatniego dnia Paryż późnym wieczorem :(

wtorek, 19 kwietnia 2011

A czy...

...koleżanka Miccie to nam napisze coś o wycieczce do Paryża? Bo nie wiem jak reszta ale ja jestem jak zwykle mega ciekawa.





Przede wszystkim Francuzów jestem ciekawa ^_^

niedziela, 17 kwietnia 2011

Epic facepalm again

Powiem Wam tylko jedno...

...

TYLKO JA UMIEM ZAPŁACIĆ ZA LIZAKA KLUCZYKIEM OD SZAFKI SZKOLNEJ !!!! -.-
zajebista jestem. piątki w sklepiku są wiecznie zakręcone.
po szczegóły wędrować na gadulca, ew. na czata na fejsa ;d

a tak w ogóle to ide spać. Dobranoc :D

Oni są...

...po prostu cudowni!!!!!! Jakie kochane mordeńki. I Matte - uśmiechnięty (mimo tragedii) i jak zawsze mega przystojny.

Ah, eh, oh mmmmm, mrrrrr etc. Aż mi się cieplutko na serduchu robi jak na nich patrzę.


Jak ta niedziela szybko leci. A jutro trza iśc do pracy...i zacząć znów odliczać do piątku. I tak w kółko. Kiedy ja wreszcie wygram w totka, walnę to w cholerę, pojadę do Szwecji, zahaczę Finlandię (by złoić tyłki Jusu i Jesse za dezercję z fejsa) i będę miała to wsio w głębokim poważaniu? No kiedy? Bóg jedyny raczy wiedzieć.

sobota, 16 kwietnia 2011

nie bijcieee...

tak troszkę tło zmieniłam, ale nie podoba mi się to przejście z miejsca na bloga na miejsce tła... coś jeszcze pomyślę, bo z tego co jest teraz to Marcioch nie będzie zadowolony XD
---
trzy dni nauki szkolnej i święta, mmm... nie mogę się doczekać^^ bo po świętach znowu idziemy 3 dni, a potem MAAATUUURYYYY ;D czyli praktycznie rzecz biorąc prawie 3 tygodnie bitego urlopu ;dd (wyprzedzę komentarze, które pojawią się pod tym wpisem - wiem, wiem, cieszę się na zapas, bo za 2 lata nie będzie tak kolorowo :D)
---
a teraz wiadomości sportowe :DD tzn część posta o siatkówce, jeśli nie jesteś zainteresowany, to dla Ciebie mój post skończył się dwie linijki temu ;d
2 finałowe mecze ligowe już za sobą^^ czwartkowy wygrany przez ZAKSę (cudem) 3:2 ze Skrą ( ;[ ), a piątkowy (nie oglądany przeze mnie ;[ ) wygrany przez Skrę (łiii^^) 3:1. Wooaaah. Życzę im zwycięstwa 7 raz z rzędu ;]

fotki brak. :DD

piątek, 15 kwietnia 2011

Polszczyzna and Facepalm made by Dannonka

Aga mnie opitoli, ja to wiem, czuje w kościach i pachwinie, że tak będzie, ale muszę wam to napisać.

Piszę dziś do Guni esa, z pełnymi gaciami ze strachu czy jej przypadkiem nie obudzę, w sprawie naszego nowego nagłówka. I mówię, że ten drugi jest lepsiejszy, tylko czemu on się nie rucha? Chyba cos sie popsuło. Agunia grzecznie odpisuje, że nie śpi już od 6:30, także spokojnie, oraz to, że statyczność tego drugiego kleksowego nagłówka jest zamierzona. Kurczę - myślę sobie - przeciez na tym drugim nagłówku widać dobrze tylko naszą Miśkę (btw ksywka nadana jej przez Jusu jest boska). Swoimi wątpliwościami podzieliłam się niezwłocznie w kolejnej Short Messaging Service z Agunią. No i... Takiej Agunii to ja nie znałam... Pojechała taka polszczyzną, że nam z Dina wybałuszyły się gały (tzn mnie gały a Dinie uszy - bo ja czytałam a ona słuchała). Muszę powiedzieć, Agnieszko, że ta samokrytyka w twoim wykonaniu bardzo mnie rozbawiła. A wiadomość brzmiała:

"O kur*a! Ale wyje*ałam z tym. Zapomniałam, że tamtych nie widać. *facepalm* wiedziałam, że mi coś za łatwo poszło. Zenada."

Oczywiscie tych gwiazdek tam nie było, nie łudźcie się. HAHAHAHAHA sms od Aguni potrafi rozbawić nawet na wpół śpiącego ludzieja - czyli w tamtym momencie mnie.

No i foto jakieś, a co :D

czwartek, 14 kwietnia 2011

Do wyboru, do koloru :DD

Eloszka :DDD
Marcioch zmobilizował mnie do stworzenia nagłówka więc się zabrałam.
otóż tego efekty:





Który lepsiejszy? a może ten, który jest teraz? a może zupełnie inny? VOTE. XD

Przepraszam

Gangowiczki, przepraszam Was, ale musiałam zmienić poprzedni nagłówek. Wstawiam coś zrobione na szybko, żeby zmobilizować etatowego grafika - Gunię, by coś z tym zrobiła. :D

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Teścik hihihi


(kliknij na zdjęcie, żeby je lepiej widzieć)

No kochane, oto Wasza chwila prawdy :P

Spowiedź w komentarzach :D