środa, 2 listopada 2011

Oops, I burnt it again....

Krótko mówiąc, bez zbędnych wstępów i ceregieli, zjarałam 2 raz garnek heheeh;p Ja nie wiem jak to jest możliwe, ale najwyraźniej nie służy mi to gotowanie późnym wieczorem;p

Pierwsza wpadka, z sosem z żołądków - miał się lekko podgrzać na kolację( on już był gotowy xD ). Efekt heheheeh lepiej nie mówić;p Przydymiony sos z mięsem przyłapanym do garnka. Już nie pamiętam, czy mi się przysnęło, czy było to spowodowane czymś innym. A zanim dotarło sygnał do mojego węchu, no to cóż było już too late;p

Second wczoraj, też wieczorem, podgotowywałam buraki na dzisiejszy barszcz. No,ale w tym przypadku only woda się wygotowała i lekko spienił sok z buraków;p
Chyba wyznaczę nowe trendy w gotowaniu i bd beat Gessler up ;p

Za to barszcz z lekko przyłapanych buraków nieskromnie powiem wyszedł 1 klasa hehehe ;p


Tak poza tematem, w miedzy czasie dzisiaj gotowania kończyłam sobie romansidło i leciała sobie piosenka Jamesa Blunta :) Pomyślałam sobie, zerknę na DV, a tam co.....




Nie wiem jak wy, ale ja utonęłam;ppppp
<33333

3 komentarze:

  1. oj Olczyk, ja zjarałam patelnię kiedyś. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja to nawet sie nie przyznaję :P

    OdpowiedzUsuń
  3. A co na patelni było??:)):p

    Hahahahahah Dawaj Gadzie;pppp Idź na całość;p

    OdpowiedzUsuń